Nathan parzył na swojego ukochanego. Axel spał na szpitalnym łóżku, wyglądał tak pięknie. A zarazem tak smutno. Z oczu Nathana polecały łzy, czuł się jak ostatni chuj. Złamał obietnicę, obietnicę którą on i Axel złożyli sobie na wzajem.
- Axel przepraszam. Ale ja już dłużej nie chcę być sam. Przepraszam, nigdy o tobie nie zapomnę. Przysięgam.- Pocałował go w policzek i wyszedł z sali. Od wypadku Axela minęło 6 lat. Przez ten czas Natan był zupełnie sam. Do czasu, poznał Eve, dziewczyna od razu zaraziła go miłością do wszystkiego co żywe. Do każdego zwierzęcia rośliny. Z czasem chłopak po prostu się w niej zakochał. Jednak te uczucie automatycznie odrzucał. On i Axel byli ze sobą 13 lat. Przez ten czas ani razu się nie pokłócili. Byli idealną parą, Axel mimo tego że był tym który dominował. Opiekował się Nathanem, nigdy nie sprawił mu bólu. Nawet podczas ich pierwszego razu. Wtedy chciał zrezygnować bo widział ból w oczach ukochanego. Po ich pierwszym razie, robił wszystko za Nathana. Chłopak nie był w stanie. Axel był po prostu idealny. Na dodatek był nieziemsko przystojny. Mógł mieć każdego chłopaka i dziewczynę. Nathan nie rozumiał dlaczego wybrał akurat jego. Przecież nie był jakiejś nadzwyczajnej urody. Był normalnym chłopakiem. A teraz zdradził go, zdradził pierwszą osobę która dała mu miłość.
****
Tak mijały lata. Axel był sam, jego siostra zginęła w wypadku. Czasem przyszła do niego jakaś stara fanka lub fan. Ale oni nie mogli wchodzić do sali. Stan fizyczny Axela w ogóle się nie zmienił. Mężczyzna nadal wyglądał na 27 lat. Jego ciało nie zmieniło się w żadnym stopniu. Którejś nocy 25 lat po wypadku, pielęgniarka weszła do sali, przeżyła szok. Axel siedział na łóżku, patrzył przez okno.
- Panie Blaze.- Zaczęła.
- Ile spałem?????
- 25 lat.- Wyznała.
- Nathan...
- Pana Swifta nie było tu 25 lat.- Z oczu Axela poleciały łzy.- Panie Blaze. Pan Nathan był tu każdego dnia. Przez pierwsze 6 lat. Gdy widziałam go ostatni raz był bardzo smutny.- Mówiła pielęgniarka. Axel popatrzył na nią jak na wariatkę.
- A co to ma za znaczenie. Zostawił mnie. Ja nigdy bym tego nie zrobił. Nigdy. Moja siostra, nie żyje prawda????
- Przykro mi...
- Dlaczego. Przecież pani nawet jej nie znała. Nie rozumie ludzi którzy mówią że rozumują co czujesz. Gdy tak naprawdę nie wiedzą nic. Nigdy nikogo nie stracili. Mają rodzinę, przyjaciół.- Powiedział i popatrzył na nią swoimi pięknymi oczami.
- Mój synek zmarł na białaczkę gdy miał 7 lat.- Wyszła z sali. Z jej oczu leciały łzy. Już wiedziała dlaczego ten cały Axel był sam. Nikt przecież nie chciałby zadawać się z taką osobą. Tylko ten cały Swift, po nim było widać że kochał Axela.
****
Dwa tygodnie po przebudzeniu się Axel wyszedł ze szpitala. Nie pojechał jednak do swojego domu. Mimo że miał w Tokio kilka mieszkań, nie chciał. Wszystko to przypomniało mu Nathana. Wszystko, nawet posąg pod którym go pierwszy raz pocałował. To wszystko za bardzo bolało. Przeprowadził się do Osaki. Tam załatwił sobie pracę, miał być wykładowcą na uniwersytecie ,, Inazuma Eleven". Była to jedna z najlepszych uczelni na świecie. Axel miał uczyć Matematyki. Mógł też Chemii i Fizyki. Przed wypadkiem bardzo przykładał się do nauki. Uważał że bez wiedzy człowiek nie może istnieć.
Kupił sobie mieszkanie w centrum miasta. W środku było już wszystko urządzane. Więc Axel położył się spać. Przed oczami stanął mu Nathan. Osoba która zmieniła wszystko. Zmieniła jego samego. Zamknął oczy i przypomniał sobie ich pierwszy raz. Mieli wtedy piętnaście lat.
Wspomnienia
Nathan siedział na łóżku w pokoju Axela. Pił gorącą herbatę, do pokoju wszedł Axel.
- Hej kotku co się stało???- Spytał Axel siadając obok Nathana. Pocałował go w policzek. Nathan odłożył kubek, usiadł Axelowi na kolana.
- Axel kocham cię. Wiesz o tym???
- Wiem.- Pocałował chłopaka w usta. Nathan zbliżył usta do jego ucha.
- Axel proszę kochaj się ze mną.- Szepnął. Oczy Axela zrobiły się wielkie.
- Jesteś tego pewien?????- Pogłaskał go po policzku.
- Tak.- Namiętnie go pocałował. Axel dał się ponieść fantazji. Sam też miał już od dawna na to ochotę. Położył go na łóżku i zaczął całować po szyji. Jednocześnie zdejmując z niego koszulkę. Nathan nie był mu dłużny. Trzęsąc się cudem rozpiął rozporek w spodniach Axela. Ten już dawno zdjął jego. Axel widząc niezdarność ukochanego sam pozbył się wszystkich części garderoby po za boxerkami. Zaczął całować Nathana po brzuchu. Ten był z każdą chwilą coraz bardziej podniecony. Axel przeniósł się na jego szyję. W końcu Nathan nie wytrzymał, otarł się kroczem o brzuch swojego przyszłego same. Axel znów zaczął się śmiać. Zdjął mu boxerki i wziął do ust jego męskość. Nathan krzyknął, z jego oczu zaczęły lecieć łzy. Axel jednak przestał. Zdjął swoje boxerki i popatrzył na Nathana.
- Axel nie bez.- Poprosił Nathan gdy Axel chciał zacząć go rozciągać.
- Dobrze. - Podniósł mu nogi do góry i przystawił swoją gorącą męskość do bardzo ciasnego wejścia Nathana. Namiętnie go pocałował, jednocześnie w niego wchodząc. Nathan poczuł okropny ból. Jak by ktoś go rozrywał. Mimo to kazał Axelowi się poruszać. Ten oparła się rękoma tak że jego twarz znajdowała się tuż nad twarzą uke. Z kolejnymi ruchami Nathan zaczął jęczeć z przyjemności. Zamknął oczy i bez skrępowania wydawał z siebie różne odgłosy. W pewnym momencie poczuł na swojej twarzy. Otworzył oczy i zobaczył coś czego by nigdy się nie spodziewał. Axel patrzył na niego z otwartymi ustami. Z jego oczu leciały łzy.
- Kocham cię. - Szepnął Axel i pocałował go w szyję.
- Ja ciebie też kocham.- Krzyknął Nathan i doszedł.
*****
Z zamyśleń wyrwał Axela alarm. Popatrzył na zegarek 5;40.
- Kurwa.
Fajne,wzruszające... *0*
OdpowiedzUsuń